Pan Marcin Świerk, Prezes Sądu Okręgowego: Rób, co chcesz, tylko rób to dobrze!
– Sędzia musi być odpowiedzialny za swoje czyny! – podpowiada przyszłym studentom prawa Pan Marcin Świerk. – Każdy dzień to są decyzje, które wpływają na życie innych – dodaje. W wywiadzie Pan Prezes Sądu Okręgowego dzieli się swoimi spostrzeżeniami na temat pracy sędziego, doradzając przy okazji, czym kierować się, by w przyszłości odczuwać satysfakcję z wykonywanego zawodu.
Emilia Męcikowska, Oliwia Surowiec:
Dzień dobry, dzisiaj, w dniu 20 października możemy gościć u Prezesa Sądu Okręgowego w Rzeszowie, pana Marcina Świerka. Na samym początku pragniemy podziękować za możliwość rozmowy. Zaczniemy od pytania bardzo typowego, ponieważ chciałyśmy się dowiedzieć, dlaczego wybrał Pan zawód sędziego, a nie inny?
Pan Marcin Świerk, Prezes Sądu Okręgowego:
Zdecydował o tym zbiór przypadków. Najpierw przez jakiś czas planowałem zostać muzykiem, bo dość długo grałem na skrzypcach. Później chciałem zostać chemikiem. Na profilu matematyczno–fizycznym, na który uczęszczałem, chemii było bardzo dużo, jednak okazało się, że mam alergię, przez co nie mogłem kontynuować nauki na kierunku chemicznym. Lubiłem także historię, ale nie wiedziałem, co mógłbym po niej robić. Ostatecznie zdecydowałem, że pójdę na prawo, bo wydawało mi się wówczas, że prawo jest powiązane z historią.
Miałem plan, żeby zostać radcą prawnym. Pracę magisterską napisałem dość szybko, bo już na piątym roku. Niestety w Katedrze Prawa Pracy, w której pisałem pracę, ustalono jeden termin obrony na 30 czerwca, a żeby zrobić wówczas aplikację na radcę, trzeba było obronić się do marca. Nie zdążyłem z obroną na marzec, dlatego stwierdziłem, że poczekam rok. W tamtym momencie dostałem telefon od przyjaciela, który namówił mnie, żebym próbował uzyskać aplikację sędziowską i tak oto zostałem sędzią.
Gdyby miał Pan szansę jeszcze raz wybrać pracę, to czy byłby to zawód sędziego?
Gdybyście pytały mnie o to przed 2017, 2018 rokiem, to odpowiedziałbym, że tak. Jednak to, co stało się z państwem polskim po 2015 r. budzi moje wątpliwości. W tej chwili nie wiem, czy zdecydowałbym się na zawód sędziego.
Czy myślał pan kiedyś o zmianie zawodu?
Po 2015 roku przeszła mi przez głowę taka myśl, jednak była ona tylko chwilowa. Poważniejszych planów zmiany zawodu nigdy nie miałem.
Czy mógłby pan opowiedzieć, czym zajmuje się Prezes Sądu Okręgowego?
Jako prezes obsadzam wolne stanowiska sędziowskie oraz referendarzy sądowych, asystentów, kuratorów, kierowników opiniodawczych, zespół sądowych specjalistów. Dbam również o sprawne funkcjonowanie sądu, bo sąd nie jest dla nas, tylko dla ludzi. Muszę zapewnić sprawne i szybkie rozpatrywanie spraw. Zapewniam także, by wszyscy sędziowie mieli równą ilość zadań do wykonania. Mam również na głowie masę czynności administracyjnych. Praca prezesa sądu trwa także w weekendy, więc jest to szereg obowiązków, które muszę wypełnić. Poza tym na co dzień jestem sędzią, który wydaje wyroki lub rozpatruje dane sprawy.
Czy jest coś, co szczególnie zapadło panu w pamięć podczas rozprawy?
Myślę, że najbardziej zapamiętałem panią, która jako świadek zaprosiła mnie na narty.
Młodym osobom często zapadają w pamięci sprawy z różnych filmów i seriali, czy możemy prosić o komentarz, jak to się ma do rzeczywistych procesów sądowych?
Nie skomentuję tego, bo od dwudziestu pięciu lat nie mam telewizji. Nie orientuje się, jak obecnie są ukazywane rozprawy w filmach. Raz zdarzyło mi się obejrzeć jeden odcinek serialu „Anna Maria Wesołowska”. Według mnie odbiega on od rzeczywistości, z którą mamy do czynienia na sali rozpraw. To, co jest opisywane w książkach lub reżyserowane w filmach, ma się nijak do realiów. Nauka prawa z telewizji to jest dość ryzykowne działanie.
Dlaczego wybrał pan prawo karne?
Do wydziału prawa karnego zostałem przydzielony przez prezesa sądu w Dębicy. Chciałem zajmować się prawem cywilnym i nawet prawie mi się to udało, jednak trwało to tylko kilka dni. Myślę, że to decyzja prezesa wpłynęła na to, jakim wydziałem się teraz zajmuje.
Jak pan radzi sobie z emocjami, bo, jak wiemy, prawo karne niesie często ze sobą trudne emocje?
Oczywiście są sprawy, które do dzisiaj pamiętam przez to, z czym były związane. Myślę, że radzę sobie z emocjami naprawdę dobrze. Po rozprawie nie potrzebuje wyrzucać ich z siebie, potrafię nad nimi zapanować.
Czy zauważył Pan, że na przestrzeni lat zaczął zmieniać się charakter spraw, na przykład – pojawiło się więcej spraw rodzinnych albo gospodarczych?
Obecnie mamy wzrost ilości przestępstw w Internecie. Nie chodzi tylko o kwestię oszustw podczas sprzedaży internetowej czy o kwestię gospodarcze. Coraz częściej docierają do nas sprawy o stalking, znieważenia osób lub zniesławiania. Są one popełniane często przez młode osoby.
Czy zauważa pan jakieś ryzyko związane z pana pracą?
Myślę, że nie dostrzegam ryzyka w mojej pracy. Czy się bałem? Jeśli chodzi o ilość pracy, której trzeba podołać, to tak... ale poza tym nie zauważyłem niczego, co mogłoby być ryzykowne w zawodzie sędziego. Kiedyś zdarzył się wyciek danych z Krajowej Rady Sądownictwa i dostałem maila, że zostanę zamordowany, ale podobnego maila dostała zapewne połowa sędziów w Polsce.
Co sprawia Panu przyjemność w pracy?
Myślę, że w pracy ważna jest atmosfera. To przede wszystkim kontakt z moimi kolegami i koleżankami sprawia mi przyjemność. Na sali rozpraw atmosfera również jest istotna. Cieszę się, gdy wydam sprawiedliwy wyrok – oczywiście karny, bo od 32 lat orzekam w tych sprawach – wyrok, z którym pozostali uczestnicy się zgadzają. To daje mi poczucie satysfakcji.
Co pan robi, by odpocząć od nadmiaru pracy?
Z natury nie jestem osobą nerwową, jednak, jak każdy człowiek, potrzebuję chwili wytchnienia. Uspokajają mnie wędrówki po górach, relaksuję się także przy dobrej muzyce i książce. Niestety nie kontynuuję już gry na skrzypcach, bo oddałem je mojej córce.
Jakie cechy posiada według pana dobry sędzia?
Uważam, że dobry sędzia powinien być pewny siebie i stanowczy. Praca ta polega nie tylko na wydawaniu wyroków, każdy dzień to są decyzje, które wpływają na życie innych, dlatego sędzia musi być odpowiedzialny za swoje czyny. Trzeba być także empatycznym i spokojnym, i myślę, że te cechy posiadam.
Czy ma pan jakąś ulubioną książkę, którą poleciłby pan młodzieży?
Aktualnie czytam książkę pani profesor Grażyny Bochenek "San. Rzeka, która łączy, rzeka która dzieli". Opowiada ona o mieszkańcach doliny Sanu, gdzie aktualnie znajduje się granica, której kiedyś nie było. Bochenek prezentuje tam rozmowy z osobami, które musiały wyjechać oraz z tymi, które zostały wśród Rusinów. Jest to bardzo ciekawa książka, nawiązuje do naszych słowiańskich korzeni. Czytam również prasę muzyczną, a dokładniej czasopismo „Jazz Forum”, które prenumeruję.
Czy jest jakaś rada, którą chciałby pan udzielić młodym ludziom, odnośnie wyboru swojej ścieżki kariery?
Rób, co chcesz, tylko rób to dobrze!... Osoby, które myślą o prawie, zachęcam: „Czytajcie dużo książek!”. Przydatne mogą okazać się również takie przedmioty, których mało osób się uczy, bo są nieoczywiste, ale to dzięki nim będzie się mieć większe możliwości. Przedmioty nie zmieniają się tak szybko, jak przepisy prawa.
Dziękujemy bardzo za poświęcony czas i za to, że zgodził się Pan odpowiedzieć na nasze pytania.